Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracje. Pokaż wszystkie posty
Dlaczego warto być eTwinnerem?

Dlaczego warto być eTwinnerem?

Podczas dorocznego spotkania przedstawicieli programu eTwinning dużo rozmawialiśmy - podsumowaliśmy pracę, planowaliśmy kolejny rok, uczyliśmy się nowych rzeczy - od ekspertów, ale też od siebie nawzajem, a przede wszystkim cieszyliśmy się sobą. To uświadomiło mi, jak wiele w eTwinning znaczą relacje. Ten program pozwolił mi zawrzeć przyjaźnie - edukacyjne i prywatne. Dzięki nim zawsze znajduję wsparcie w chwilach zmęczenia czy zwątpienia.


Dla tych, którzy nie są jeszcze w programie i zastanawiają się, czy zacząć, podaję krótkie podsumowanie korzyści, jakie ja i moi uczniowie wynosimy z eTwinning (kolejność nie ma znaczenia):
  • darmowe kursy (tygodniowe, miesięczne), seminaria, konferencje online i stacjonarne, setki webinariów, a wszystko bezpłatne i przygotowane na najwyższym poziomie;
  • brak nudy w szkole - dla nauczyciela i dla ucznia - realizacja projektów jest o wiele ciekawsza niż praca z podręcznikiem (chociaż jedno nie wyklucza drugiego, czasami w ramach zadań projektowych korzystamy z podręczników);
  • każdy projekt jest inny, co pozwala różnicować metody pracy, zadania, wykorzystywane narzędzia;
  • dzielimy się pracą - uczestnicząc w projektach realizujemy podstawę programową, ale dzięki pracy w zespole nauczycieli możemy dzielić się pracą, przygotowywać zadania we współpracy, dzięki czemu przygotowanie do lekcji nie zajmuje tyle czasu, co gdybym robiła to sama;
  • uczniowie nie tylko zdobywają wiedzę, ale też rozwijają kompetencje: przedsiębiorczości i inicjatywności, współpracy, planowania i organizacji pracy, wyszukiwania informacji, korzystania z nowoczesnych technologii i inne, zależnie od tematu projektu; 
  • ja też rozwijam swoje kompetencje i ciągle się uczę od innych, gdyż mam okazję współpracować ze świetnymi nauczycielami z całej Europy, którzy stosują bardzo atrakcyjne rozwiązania - niektóre z nich nadają się dla mnie;
  • zbieram inspiracje do pracy - jest tak wiele świetnych projektów, które mogę obejrzeć i wykorzystać;
  • na platformie eTwinning istnieją grupy dla nauczycieli konkretnych przedmiotów lub etapów edukacji - sporo się tam dzieje, można więc spotkać ludzi, którzy chętnie dzielą się swoimi pomysłami;
  • uczniowie są bardziej zmotywowani do nauki kiedy wiedzą, że od ich zaangażowania zależy działanie uczniów z innych szkół; motywują ich też atrakcyjne metody pracy;
  • kiedy byłam w trakcie awansu zawodowego projekty eTwinning były ważnym punktem moich sprawozdań;
  • projekty eTwinning otworzyły mi też drogę do projektu erasmus+ - pierwszy projekt erasmus+ napisałam dzięki temu, że miałam sprawdzonych partnerów, których poznałam podczas realizacji projektów;
  • jest to świetna promocja szkoły, ale też samego nauczyciela - można chwalić się rezultatami projektów, certyfikatami, zaświadczeniami;
  • korzystam z elastyczności, jaką daje mi praca metodą projektu - aktywności są tak dobrane, że mogę je zrealizować w różnym momencie;
  • w projektach międzynarodowych moi uczniowie uczestniczą w rzeczywistych sytuacjach komunikacyjnych i mówią po angielsku nie dlatego, że każe im nauczyciel, ale dlatego, że faktycznie chcą się dogadać z partnerami;
  • eTwinning pomaga nawiązać przyjaźnie - nauczycielom i uczniom; pamiętam projekt "Challenge: cooperation!", w ktorym moi uczniowie pracowali w grupach międzynarodowych; jeszcze wiele tygodni po zakończeniu projektu mówili, że kontaktują się z niektórymi Portugalczykami. Ja też mam swoich przyjaciół z zagranicy, z którymi obecnie nie robię projektów, gdyż zmienili pracę, ale nadal do siebie piszemy, a podczas mojej wizyty w Portugalii przyjaciółka pokazała mi prawdziwe życie i kulturę tego kraju. Czekam z niecierpliwością, kiedy będę mogła się odwdzięczyć...
  • mam też przyjaciół z Polski, z którymi mogę współpracować nie tylko przy realizacji projektów, ale też w każdej innej dziedzinie, jeśli wpadniemy na jakiś pomysł (a pomysłów nigdy nie brakuje, problemem staje się raczej brak czasu na realizację wszystkiego, co chciałybyśmy robić). 
Nie wymieniłam wszystkich korzyści - inni eTwinnerzy zapewne mogą dodać kolejne. Nie chodzi jednak o ilość. Chodzi o to, że eTwinning zmienił moją pracę - udoskonalił ją, sprawił, że jest bardziej atrakcyjna, bogatsza i przyjemniejsza. Nie zawsze jest idealnie - zdarza się, ze projekt upada, bo partner nie działa zgodnie z umową. Czasami przeceniamy swoje możliwości czasowe i musimy ograniczyć plany projektowe. To jednak jest lekcja, z której wyciągamy wnioski i uczymy się. 

Dużą wartością jest też to, że realizując projekty eTwinning można poczuć się docenionym - można otrzymać odznakę jakości, nagrody, ubiegać się o status ambasadora eTwinning oraz zgłaszać na konferencje stacjonarne, które organizowane są w świetnych hotelach. eTwinning dba o nauczycieli również przez to, że ich słucha - robi ankiety, rozmawia i uwzględnia ich zdanie w organizacji kolejnych wydarzeń. Osoby rozpoczynające swoją przygodę z eTwinning mogą znaleźć opiekuna, który poprowadzi ich w pierwszym projekcie (np. poprzez seminaria "Mój pierwszy projekt z ambasadorem"). 

Dla tych, którzy jeszcze eTwinning nie znają, polecam stronę https://etwinning.pl/, na której znajdziemy inspiracje, przedstawicieli, z którymi można się skontaktować oraz informacje o aktualnych kursach i szkoleniach. Przyda się też kanał youtube "eTwinning Polska", gdzie znajdują się setki nagrań webinariów - także o tym, jak założyć konto i zacząć swoją przygodę z eTwinning. Na tym blogu, w zakładce ETWINNING znajdziecie też opisy niektórych moich projektów. 
Inspiracje po Inspir@cjach

Inspiracje po Inspir@cjach

Cały weekend spędziłam na nauce podczas konferencji Inspir@cje 2021. Fizycznie jestem zmęczona, bo nie udało mi się odpocząć wtedy, kiedy zwykle nadrabiam sen i odrywam się od pracy. Ale jestem bogatsza o wiele doświadczeń, mam motywację do pracy i głowę pełną pomysłów. Do tego dochodzi ciepło, które mam w sercu - jak tylko pomyślę o Inspir@cjach, mimowolnie się uśmiecham. Dlaczego?

Po pierwsze, zebrałam dużo inspiracji do pracy z uczniami. Nie dam rady wymienić tu wszystkich wystąpień, z których czegoś się nauczyłam, ale na pewno utwierdziłam się w tym, że z nauczyciela staję się moderatorem procesu uczenia się uczniów. Staram się "zamknąć i posłuchać ucznia", jak mówiła Dorota Kujawa-Wenke. Wystąpienia duetów: Magdalena Bogusławska oraz Rafał Auch-Szkoda oraz Basia Ostrowska i Marcin Zaród o znaczeniu przestrzeni w procesie edukacji dały mi do myślenia - na pewno będę zwracać na to większą uwagę niż wcześniej. Wystąpienie Marka Kamińskiego po raz kolejny pokazało mi, że w życiu da się osiągnąć dużo więcej, niż nam się wydaje (to przesłanie dla moich uczniów, ale i dla mnie). Od Joanny Gadomskiej uczę się, jak organizować gry terenowe, a od Olivii Dycewicz i Ali Podstolec - jak gamifikować edukację (mam już nawet w głowie konkretny pomysł na grę dla drugoklasistów). Tym, którzy nie byli na konferencji polecam obserwować stronę edunews.pl - za kilka tygodni pojawią się nagrania wszystkich wystąpień.


Po drugie, czuję się silniejsza. Niektóre wystąpienia były ucztą dla serca i ducha. Śmiech, wspomnienia, ale i wdzięczność za to, że inni pomyśleli o mnie, mówili o mnie miło i wspierają mnie sprawia, że czuję się doceniona i wiem, że idę w dobrym kierunku. Dziękuję za to Ewie Drobek, Krzysiowi Chojeckiemu, Dawidowi Łasińskiemu i wszystkim tym, którzy po naszym wystąpieniu podeszli sami z siebie i pogratulowali. 


Po trzecie, jestem dumna, że jestem nauczycielem. Przekonałam się, że mamy w Polsce wspaniałych edukatorów, nauczycieli i trenerów. Zobaczyłam ludzi, którzy zmieniają polską edukację oddolnie - nie poprzez system, ale z poziomu konkretnych szkół i klas. Pokazują, że można pracować na najwyższym poziomie pomimo ograniczeń systemu. W chwilach zwątpienia będę sobie o tym przypominała i czerpała stąd siłę. 


Po czwarte, spędziłam czas z przyjaciółmi. Na żadnej innej konferencji nie ma takiej atmosfery, jak na Ispir@cjach. Każdy rozmawia z każdym, uśmiecha się, mówi miłe słowa, pyta i wspiera. To tu trzeba podejmować trudne decyzje - zostać w kuluarach i porozmawiać, czy iść na świetny wykład? Czas mija badzo szybko, a do domu wraca się o północy, bo nawet sobotni wieczór spędza się w gronie nauczycieli spotkanych na sali konferencyjnej. Prelegenci są jednymi z uczestników, a uczestnicy biorą aktywny udział, komentując, wypowiadając się, czasami reagując bardzo spontanicznie. 


Po piąte, byłam tan z moim najważniejszym zespołem - z Edytą Karwowską i Ewą Kempską, z którymi współpracuję na co dzień. We współpracy realizujemy nasz autorski program nauczania "Razem". Przyjaźnimy się. Bez nich nie byłabym tu, gdzie teraz jestem. Wiele im zawdzięczam i nie wyobrażam sobie funkcjonowania w edukacyjnym świecie bez nich. Drugiego dnia konferencji opowiedziałyśmy o tym, jak wygląda współpraca nasza i naszych uczniów. Zostałyśmy ochrzczone jako "3E"...  


Z Inspir@cji wracam zmęczona, ale silniejsza. Mam tylko nadzieję, że znajdę czas, aby wprowadzić w życie niektóre z pomysłów stamtąd przywiezionych. Dziękuję za ten czas.

Kto lubi gotowce?

Kto lubi gotowce?

Kto lubi gotowce? Wygląda na to, że całkiem sporo osób, w tym nauczyciele. Kiedy zaglądam do grup nauczycielskich na fb dostrzegam wiele postów reklamujących materiały dla nauczycieli - np. zestawy kart pracy na Dzień Babci i Dziadka, gotowe scenariusze zajęć, programy edukacyjne, w których nauczyciel otrzymuje materiały potrzebne do przeprowadzenia lekcji (i certyfikat udziału w akcji!), sprawozdania, prezentacje na dany temat, filmiki i wiele innych. Z jednej strony to cudowne, że ludzie chcą się dzielić pomocami dydaktycznymi, z drugiej jednak ... jaką wartość dla moich uczniów mają materiały stworzone z myślą o innych uczniach?  


Wielu nauczyło się korzystać z tych gotowców. "Również poproszę" albo "Podłączam się" to bardzo często spotykane komentarze w grupach nauczycielskich. Muszę przyznać, że kiedy to widzę, jest mi wstyd... Wstyd, że tak wielu nauczycieli w Polsce ciągle bierze, niewiele dając w zamian; że tak wielu nauczycieli korzysta z gotowców, zamiast tworzyć własne materiały dostosowane do potrzeb uczniów; że tak wielu nauczycieli ocenia materiały po ich wyglądzie, a nie faktycznej użyteczności.

Wiem, że tym postem narażę się wielu osobom, zwłaszcza tym, którzy na lekcjach polegają przede wszystkim na zestawach z wydawnictwa: podręcznik, karty ćwiczeń i przewodnik metodyczny - to podstawa. A przygotowanie do lekcji polega na przejrzeniu scenariusza na dany dzień w przewodniku. Albo i nie... Trudno. Jestem eduzmieniazem, czuję się współodpowiedzialna za to, co dzieje się w polskiej edukacji, a to oznacza, że pokazuję dobre praktyki, ale też wytykam palcem te złe.

Widziałam jak działa korzystanie z takich gotowców. Nauczyciel bierze, czasami jest gotowy nawet zapłacić za materiały (które, gdyby chciał, mógłby sam stworzyć w kilkanaście minut), a potem dostosowuje lekcję, a czasem nawet dzieci, do wydrukowanych i skserowanych kart pracy. Zdarza się, że trafi dobrze - na coś, co się uczniom spodoba i przyda; ale czasami da uczniom zadania bez przemyślenia, zbyt łatwe lub zbyt trudne, wymagające pisania kolejną lekcję z rzędu; materiały na jedną lekcję wyrwaną z kontekstu, a nie dopasowane do całego cyklu zajęć i pomagające dzieciom znaleźć odpowiedzi na ich pytania. Dzieci przyzwyczajone do ciągłego wypełniania gotowych kart pracy pewnie nawet nie zadają pytań, bo po co? 

Prowadząc bloga, na którym zamieszczam pomysły, ale też gotowe materiały liczę, że kogoś zainspiruję. Mam nadzieję, że chociaż kilka osób po przeczytaniu mojego posta powie: "Fajny pomysł. Spróbuję zrobić coś takiego". Chętnie dzielę się prezentacjami czy zadaniami, które wykonałam dla uczniów, ale nie po to, aby ktoś wziął gotowca, tylko zainspirował się i wykorzystał pomysł. A potem zrobił sam. Dlatego, kiedy pod moim postem pojawia się "Poproszę" i adres email, odpisuję, jak takie zadanie wykonać (o ile to nie jest napisane w samym poście).

W edukacji powinniśmy podążać za dzieckiem, a nie za przewodnikiem metodycznym stworzonym przez ekspertów (warto dodać, że wielu z tych ekspertów dawno nie pracowało w szkole i nie miało konktaktu z dziećmi). Owszem, musimy przygotować rozkład materiału na cały rok, co do tego nie ma wątpliwości. Jakiś plan musi być, aby nie przegapić ważnych tematów ani umiejętności, aby wziąć pod uwagę całą podstawę programową, aby rozłożyć wiedzę i umiejętności w sensowny sposób, żeby kolejne partie materiału były związane z poprzednimi. Ale każdy plan, nawet gotowiec z wydawnictwa, musi być dostosowany do danej grupy uczniów, musi być adaptowany na bieżąco. A co, jeśli w rozkładzie przewidziane jest rozmawianie o oznakach wiosny, a uczniowie są tym tematem ewidentnie znudzeni, wiedzą już dużo, i interesuje ich raczej coś innego, np. dlaczego niektóre rośliny wolą tereny suche, a inne podmokłe? Jaki jest sens omawiania czegoś, co uczniowie już wiedzą? To nie tylko strata czasu, ale też demotywowanie uczniów do nauki. Albo co ma zrobić nauczyciel, jeśli omawianie zwyczajów wielkanocnych zgodnie z przewodnikiem wypadnie 3 tygodnie przed świętami? 

Nie twierdzę, że podręczniki i karty pracy są złe. Zawierają wiele przydatnych materiałów i ćwiczeń. Ale ograniczając się tylko do nich zamykamy uczniom możliwość korzystania z innych wartościowych materiałów, jak np. wyszukiwanie informacji w atlasach i encyklopediach czy internecie. Brakuje nam też czasu na realizowanie projektów, na samodzielne poszukiwanie odpowiedzi przez uczniów, na pracę w grupach. Jeśli spodobają nam się materiały innego nauczyciela zastanówmy się przede wszystkim, czy są one adekwatne dla naszych uczniów, czy pomogą uczniom osiągnąć cele, które założyliśmy oraz które uczniowie sami sobie wyznaczyli? Ile z tego faktycznie wykorzystamy? Czy jest sens płacić za pakiet 150 stron ćwiczeń, z których wykorzystamy może kilka? 

Najważniejszy argument zostawiam jednak na koniec. Zadania na kartach pracy często są odtwórcze i mało rozwojowe. Zwykle są to pytania zamknięte, uzupełnianie zdań, grupowanie, kolorowanie czy podkreślanie. Takie zadania też mogą się w edukacji pojawić, pewnie. Ale w ilościach zdecydowanie umiarkowanych. Jak głosi "przewrót kopernikański" w edukacji, należy "wstrzymać nauczyciela, a ruszyć ucznia". Zatem to nie nauczyciel ma produkować zadania, drukować, kserować itp. On ma jedynie stwarzać warunki do tego, aby uczniowie sami dochodzili do wiedzy, stawiali pytania i hipotezy, wykonywali doświadczenia, a wreszcie czuli satysfakcję i radość z nauki. Nauczyciel ma ich w tym procesie prowadzić, a nie być jedyną wyrocznią wiedzy. 

Korzystajmy z tego, co jest dla nas dostępne, ale róbmy to z głową. Pamiętajmy, że w centrum procesu edukacji jest uczeń, a nie podstawa programowa albo podręcznik. 

Copyright © Blog Dla Nauczycieli , Blogger